Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

#1
Jedno z bardziej zatłoczonych miejsc w Shinjuku -dworzec kolei, obsługujący największą liczbę pasażerów wśród dworców kolejowych na świecie. W szerszym znaczeniu również dworzec trzech kolei prywatnych. Na jeden z peronów wjechał pociąg, z którego to poza masą zwykłych pasażerów wysiadł też chłopak który był żywym kontrastem, albowiem jasna, niemal że biała skóra, kontrastowała z czarnymi włosami i ubiorem w tym samym kolorze, a jedynym wyróżniającym się ponad normę kolorem jest ciemny, głęboki niebieski, który występuje na oczach chłopaka. Ten miał na głowę narzucony kaptur, przysłaniający jego roztrzepane włosy. U boku Tsume szła również nietypowa istota, biały wilk o oczach które przyciągały wzrok swoim białym kolorem. Wokół owego ducha non stop ulatniała się lekka, prawie przezroczysta mgiełka w niebieskim kolorze. Czarnowłosy rozglądał się wokoło, starając się wzrokiem namierzyć jakąś mape lub plan tego miejsca. Pierwszy raz był w tak zatłoczonym miejscu, więc nie była to dla niego najłatwiejsza sprawa. Dopiero bystry wzrok Kokei dostrzegł mapę wiszącą na jednym z filarów.
-Tsume, chyba tam jest mapa, albo przynajmniej plan dworca, warto tam podejść
Powiedział duch spokojnym głosem, jednocześnie pyskiem wskazując na jeden z filarów. Chłopak kiwnął głową i zaczął wśród ludzi przeciskać się by dotrzeć we wskazane miejsce. Mieli szczęście, bo był to plan dworca wraz z ukazaną okolicą. Czarnowłosy szybko zlustrował mapę wzrokiem by namierzyć wyjście z peronu, oraz najbliższy sklep. Gdy w umyśle ustalił już trasę spojrzał na swojego ducha.
-Wygląda na to że chyba znalazłem drogę do wyjścia i z wyjścia do najbliższego sklepu. Ruszamy.
Chłopak nie przejmował się tym że ktoś może usłyszeć jak gada do swojego ducha, było to dla niego normalne, w końcu w jego wiosce każdy widział duchy, a spora część mieszkańców była szamanami, wiec to było normą. Chłopak wraz z duchem stróżem ruszyli ku wysokim schodom, które prowadziły do głównego holu dworca, gzie było kilka sklepów, kasy biletowe i wyjście na ulicę. Po dotarciu na miejsce i zakupieniu mapy Tokio chłopak wyszedł poza budynek dworca i widok sprawił że zaniemówił. Nigdy w życiu nie widział tak wysokich budynków, takiej ilości światła i tłumów, które chodziły po okolicy.
-Kokei, czy ja aby na pewno nie śnie?
Spytał cicho, a duch również zadziwiony tym wszystkim jedynie pokiwał przecząco głową. Dla typowego mieszkańca Tokio czarnowłosy mógł obecnie wyglądać jak kretyn, ale cóż poradzić że chłopak pierwszy raz widział na własne oczy tak wielkie i nowoczesne miasto
Odpowiedz
#2
-Jesteś kretynem.-Zza pleców białowłosego chłopaka wyłonił się nagle prawie dwumetrowy duch rosłego mężczyzny.-Powiedz mi, jakim cudem mogłeś wsiąść do tej wielkiej transportowej machiny nie wiedząc gdzie cię ona zawiezie?-Duch trzymał ręce splecione na piersi i mimo iż starał się zachowywać powagę to jednak nie mógł powstrzymać śmiechu i parskał co drugie słowo. Najwidoczniej sytuacja w jakiej znaleźli się ze swoim szamanem niezmiernie go bawiła.
-Twierdzisz, że to zabawne? Próbowałeś kiedyś dogadać się po japońsku?-Aital zaczynał powoli robić się czerwony ze złości. Znaczy zaczynałby gdyby nie jego ciemna skóra która nie pozwalała na takie zmiany kolorystyczne.-Zresztą dokładnie zdaje sobie sprawę z tego gdzie jesteśmy.-Białowłosy tryumfalnie się uśmiechnął.
-To gdzie jesteśmy?
-Na dworcu.
-Gdzie na dworcu?
-Mógłbyś się już zamknąć, jak nie pomagasz?-Aital postanowił, że stanie w tłumie ludzi na dworcu i gadanie do siebie po arabsku raczej nie jest najlepszym pomysłem, więc zrobił dość wymowną minę w stronę swojego ducha opiekuńczego. Ten zaśmiał się tylko, ale już nic nie mówił. Teraz chłopak mógł w spokoju skupić się na odczytywaniu japońskiego pisma. Stał tak kilka chwil kiedy nagle zauważył mapę ścienną obszaru. Szeroko uśmiechnięty i zadowolony szybko podszedł do ściany i zaczął odczytywać mapę.
-Nic nie rozumiesz prawda?-Haszim znów pojawił się za plecami Aitala i znów miał wyraz twarzy jakby świetnie się bawił.
-Zrozumiałbym więcej gdybyś łaskawie przestał paplać.-Białowłsoy dalej wpatrywał sie w mapę jakby ta nagle, magicznie miałaby mu dać odpowiedzi na wszystkie dręczące pytanie, ale była to tylko zwykła mapa. Bardzo różniąca się od tych których używało plemię Aitala na pustyni. Jakaś taka pełna dziwnych szlaczków i napisów które chłopak niekoniecznie umiał rozszyfrować, ale się starał i to bardzo.
-Śmiem twierdzić, że mam lepszy pomysł niż twoje bezsensowne wpatrywanie się w te dziwne orientalne znaczki.-Haszim cały czas był odwrócony w stronę schodów jakby coś obserwował.
-Nasze pismo też wygląda jak agonia glisty i jakoś nie mam problemu z odczytaniem go, więc te dziwne znaczki też dam radę.-Jeszcze przez sekundę patrzył się w mapę po czym wyprostował się i odwrócił w stronę Haszima.-Niby jaki masz ten pomysł?-Zapytał zaciekawiony tym na co mógł wpaść jego duch.
-Może po prostu spytamy tego gościa który idzie tam z tym ogromnym, duchowym wilkiem?-Haszim wskazał w stronę schodów. Właśnie w tej chwili nieznajomy który przykuł uwagę ducha znikał w drzwiach jakiegoś sklepu na grze schodów. Kiedy pierwszy szok z powodu ujrzenia dość niecodziennego widoku minął, Aital niemalże biegiem udał się za czarnowłosym nieznajomym i jego wilkiem.-Widzisz Młody...Kiedy ty skupiałeś się na swojej durnej mapce, ja zwracałem uwagę na świat który sam dał mi odpowiedz.-Aital przewrócił oczami w biegu. Był przyzwyczajony do patetycznych tyrad swojego ducha, ale czasem ich głupota była aż śmieszna. Kiedy już znalazł się na głównym dworcu zaczął szukać wśród tłumu Japończyków swojego celu. Nagle dostrzegł. Wychodził na zewnątrz. Znów zerwał się do biegu, otworzył drzwi i wyskoczył na zewnątrz.
-Ej! Stary! Ej!-Zaczął krzyczeć w stronę czarnowłosego, a kiedy już do niego dobiegł przystanął i dysząc głośno zaczął mówić.-Je...Jestem Aital-am-marut, a to mój duch, Haszim-Powiedział jakby posiadanie ducha było czymś równie niezwykłym co posiadanie psa i wskazał za swoje plecy na wielkiego wojownika.
-Widzisz normalnie nie zawracałbym Ci głowy, ale...-Tu przerwał na chwilę, a na jego twarzy pokazało się lekkie zakłopotanie.-...Totalnie nie mam pojęcia gdzie jestem.-Tu na jego twarzy pojawił się głupi uśmiech.-Wiesz może gdzie mógłbym się zatrzymać? Mam pieniądze.-Mówiąc to wyjął z kieszeni kilka pogiętych banknotów, za które mógłby kupić co najwyżej rolkę papieru toaletowego.
Odpowiedz
#3
Tsume stał tuż przed wyjściem z dworca i wraz ze swoim duchem stróżem stali niczym dwa słupy soli oczarowani tym co ich otacza. Dopiero czyjś krzyk skierowany w jego stronę sprawił że ten się otrząsnął i spojrzał w stronę chłopaka który był w podobnym wieku co on. Miał dość dziwny akcent, wiec łatwo było się domyślić że nie jest Japończykiem, z resztą nie tylko to o tym mówiło, ale też ciemna karnacja chłopaka i rysy zupełnie różne od tych, jakie występują u mieszkańców Japonii. Gdy chłopak się przedstawił jego imię również pokazywało wyraźnie że nie jest stąd. Ledwo chwilę później Tsume zwrócił swój wzrok w stronę nie małego rozmiaru duchowi który przeciwieństwie do Kokeia był duchem człowieka. Czarnowłosy znowu skupił wzrok na Aitalu i powiedział.
-Ja jestem Tsume, a to Kokei , o co chodzi?
Mówił z wyraźnym japońskim akcentem, ale nieco różniącym się od akcentu Japończyków zamieszkujących metropolię, był on nieco twardszy w wymowie, to była typowa rzecz dla mieszkańców wioski w której wychowywał się Tsume. Chłopak schował blade dłonie do kieszeni bluzy i wysłuchał słów szamana.
-To miejsce to Shinjuku , dzielnica Tokio. Co do noclegu to sam za dużo nie wiem, nie jestem z tej cześć Japonii, dla mnie łatwiej byłoby zorganizować nocleg w środku lasu niż w środku Tokio.
Powiedział drapiąc się po swojej roztrzepanej czuprynie. Wstyd było się przyznać, ale gdyby nie oszczędności które dostał od swojego ojca to nie dostałby się w to miejsce. Ale i tutaj chłopak miał problemy, dotarł na miejsce gdzie miał dalej się szkolić i uczyć, ale cóż z tego skoro nie wie skąd zdobyć pieniądze, gdzie nocować i przede wszystkim co go tu spotka. Jak już zdążył się przekonać w Tokio nie trudno o innych szamanów, ale co z tego, skoro nici z nauki i treningu skoro nie będzie miał jak sobie poradzić.
-Wygląda na to że jesteśmy w podobnej sytuacji. Najlepiej byłoby znaleźć motel.
Powiedział, jednocześnie rozwijając kupioną przed chwilą mapę i szukając na niej symbolu oznaczającego hotel lub motel. Mimo że sam nie pochodził z tak nowoczesnych miast, to jego ojciec kiedyś również podróżował po japoni, więc nauczył go czego trzeba.
Odpowiedz
#4
Dopiero gdy odpowiadał, Aital miał chwilę czasu żeby przyjrzeć się nowo poznanemu szamanowi. Zlustrował go szybko od stóp do głowy i pierwszym co przyszło mu na myśl było to, że wyglądają jak idealne przeciwieństwa. Tsume miał czarne włosy, skórę jak mleko i mocno niebieskie oczy, zaś Aital jasne włosy, ciemną skórę i oczy koloru wypolerowanego złota. Rozmawiając tak ze sobą musieli wyglądać jak prawdziwe dziwadła. Młodego szamana trochę to nawet rozbawiło.
-No cóż, zawsze już chociaż wiem gdzie mniej więcej jestem, ale w sumie i tak nic mi to nie dało.-Westchnął i wzruszył żałośnie ramionami.-Las to takie miejsce gdzie jest dużo drzew, tak?-Mimo iż jego pytanie mogło zabrzmieć naprawdę idiotycznie to jednak nigdy żadnego lasu nie widział, a co dopiero mowa o noclegu w nim. Zaczął zastanawiać się, czy w Japonii to normalne nocować pośród drzew. Oczywiście nie przeszkadzałoby mu to, ale zastanawiał się czy aby na pewno dobrze zrozumiał. Wódz nie raz ostrzegał go przed takimi właśnie kulturowymi nieporozumieniami.
-Motel? Dzięki temu będziemy mogli spać w tym całym lesie?-Zapytał lekko skonfundowany. Całkowicie nie rozumiał praw którymi rządził się ten egzotyczny kraj, ale postanowił nie protestować.- To całkiem dobry pomysł! Zawsze chciałem zobaczyć tak dużo drzew na raz!-Aital uśmiechnął się lekko i przystał na pomysł znalezienia tego całego motelu, czymkolwiek to było. Uświadomił sobie właśnie jak mało wie o kraju do którego przyjechał i jak to dobrze, że spotkał innego szamana.-A właśnie!-Aital zrobił minę jakby nagle przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym.-Jak wielu jest tu szamanów, skoro Ciebie udało mi się spotkać tak szybko?-Odpowiedz na to pytanie była ważna dla Aitala, bo im więcej było szamanów w Japonii tym większe mogły być nadzieje na turniej.
Odpowiedz
#5
Trzeba było przyznać ze dwójka szamanów która spotkała się na dworcu byli jak ogień i woda, jeden z wioski w środku lasu w japoni, drugi z pustyni, jeden blady jak ściana, drugi o opalonej karnacji, jeden o czarnych włosach, drugi o włosach białych. Byli niczym Jin i Jang. Na słowa Aitala Tsume kiwną głową.
-Rozumiem, nie jesteś stad to trudno cokolwiek kojarzyć. Ja niby jestem Japończykiem, ale nie mieszkam w tych nowoczesnych miastach jak Tokio, a w niewielkiej wiosce. To jest dla mnie nowość.
Powiedział cicho. Na kolejne słowa chłopaka Tsume un iósł brew, spojrzał na swojego ducha stróża, po czym oboje wybuchli śmiechem. Po chwili tsume nieco się ogarnął i powiedział.
-Ekhm, wybacz, po prostu dziwi mnie że ktos nie wie czym jest las, to nie tylko drzewa, to różna roślinność, drzewa, krzewy, mech grzyby i zwierzęta. To cały system który jest kręgiem, który toczy się nieprzerwanie od wieków.
Powiedział cicho. Sam nie raz widział na własne oczy jak w lesie funkcjonuje krąg życia, zwierzęta rodziły się, dorastały i umierały, a po śmierci z pomocą owadów wracały do ziemi która je spłodziła, dając roślinom dodatkowe składniki.Na następne pytanie ze strony turysty chłopak również cicho się zaśmial, ale już nie aż tak, ponieważ jednak co do odnajdywania schronienia w mieście, sam nie wiedziałby nic, gdyby nie jego ojciec. Pokiwał przecząco głową.
-Nie, to budynek w którym za pieniądze można spędzić noc w pokoju w którym jest łóżko i kilka innych mebli. CO do zobaczenia drzew, to trudno tu o zobaczenie lasu w centrum Tokio. Trzeba było się udać z dala stąd, dziesiątki, jeśli nie setki kilometrów stąd.
Chłopak nieco posmutniał mówiąc o tym, podobnie jak Kokei. Mimo ze wiedział ze rozwój technologii, to coś dobrego, to wychowany w dziczy, z dala od wielkomiejskiego gwaru, wolał swoje spokojne, dzikie i znajome ostępy lasów. Gdy Aital znów zaczął coś mówić Tsume posłuchał jego słów unosząc brew.
-Nie wiem, jak mówiłem nie pochodzę z Tokio, znam tyko swoją wioskę w której i owszem, jest sporo szamanów oraz osób które widzą duchy, ale większość mieszkańców wioski trzyma się jej. Mi mój ojciec doradził bym wyruszył w podróż po Japonii, bym zdobył doświadczenie, trenował i usamodzielnił się. Ale nie wiem czy tak samo jest w większych miastach Japonii, ale raczej nie sądzę. naszą wioskę zamieszkuje głównie jedna linia rodziny , więc możliwe że tu chodzi o więzy krwi. Tak czy inaczej, nie znam się na tym, więc nie będę się wypowiadał.
Odpowiedz
#6
-Jak widać oboje pochodzimy z dużo mniejszych społeczności niż ta tutaj. Ja w życiu nie widziałem tylu ludzi, nawet w telewizorze.-Zaśmiał się lekko i popatrzył na kłębiące się wokół nich tłumy ludzi, którzy mijali ich w pośpiechu, nawet nie zwracając uwagi na to jak niezwykłych ludzi udało im się właśnie spotkać.i Na wybuch śmiechu Japończyka Aital zareagował tylko bardzo niezręcznym wyrazem twarzy i poczuciem, ze powiedział coś naprawdę głupiego,ale uważnie słuchał wywodu czarnowłosego o tym czym tak naprawdę jest las i nawet całkiem go to zainteresowało. Pustynia też była swego rodzaju ekosystemem, ale na pewno nie tak złożonym i różnorodnym jak las, przynajmniej to mógł wywnioskować z słów Tsume.
-Pustynia to też taki krąg, no tylko, że zamiast drzew, krzewów i mchów masz piasek i od czasu do czasu jakąś oazę.-Aitala, z racji bycia szamanem też uczyli szanować może i bardzo ubogą na ich terenach naturę, ale jednak naturę. Na pustyni mogli przetrwać tylko dostosowani do tych okropnych warunków , a największymi drapieżnikami byli słońce, porywiste wiatry i ukryte ruchome piaski gotowe wciągnąć człowieka w ułamku sekundy. Tam to natura polowała na człowieka.
-Ooo! Szkoda, chętnie zobaczyłbym ten twój krąg życia i te duuuuże drzewa, ale to może przy innej okazji.-Pokiwał tylko głową z lekkim rozczarowaniem.-No nic w takim razie ten budynek który nazywasz motelem będzie musiał nam wystarczyć. Zresztą, przyda mi się wygodny materac po tym jak musiałem spać w kontenerze. Uwierz, nie byłą to przyjemna podroż.-Zrobił minę jakby właśnie przypomniało mu się wiele nieciekawych wspomnień, w tym samym czasie potarł ręką swój kark. Wspomnienie bólu podróży wciąż było obecne. 
-W moim plemieniu było podobnie, lecz prawdziwym szamanem byliśmy tylko ja i wódz, a do Japonii przybyłem w jak na razie bardzo podobnych celach.-Oczywiście, że przybył się tu też rozwijać, ale główną przyczyną był turniej który mógł równie dobrze nadejść zaraz, co nie nadejść nigdy.-Tak czy siak uważam, że nasza sytuacja jest bardzo podobna, dlatego jak na razie powinniśmy trzymać się razem, przynajmniej do czasu aż nie poznamy tego miejsca.-Oczywiście trzymanie się razem było bardziej na rękę Aitalowi, niż Tsume który coś tam o Tokio wiedział, ale miał nadzieję, że uda mu się go namówić.
Odpowiedz
#7
Aital zgrabnie podsumował pochodzenie obu chłopaków. Obaj wywodzili się z niewielkich wiosek w których gwar wielkiego miasta był nieznany. Dla obu z nich wyprawa do tak dużego miasta było jak rzucenie się na głęboką wodę, nie wiedzieli czy uda im się tu odnaleźć, cy znajdą tu swoje miejsce i oswoją się z tym wszystkim i jednocześnie nauczą się czegoś nowego, czy tez pójdą na dno. Tsume wysłuchał słów o pustyni, które szaman mia do powiedzenia i kiwnął głową.
-Rozumiem, no cóż, każde miejsce na ziemi jest inne, ale wszędzie gdzie niezbyt częsta jest obecność ludzi, natura żyje swoim własnym życiem.
Skwitował to krótko, by zakończyć owy temat. Na zawód Aitala chłopak lekko się uśmiechnął.
-No cóż, ja tez żałuje, bo nocleg w lesie jest darmowy, a motel będzie kosztował.
-[b]Chłopak zajrzał do zapinanej kieszeni w swojej bluzie i wzrokiem podliczył ile ma w niej gotówki. Zdecydowanie będzie musiał znaleźć jakiś sposób by zarobić nieco pieniędzy, ponieważ to co miał nie wystarczy mu na długo. Na słowa o kontenerze chłopak uniósł znacząco brew.
-[b]W kontenerze? Nie mów mi że jechałeś pociągiem towarowym.

Powiedział cicho. Wiedział że czasem trudno o pieniądze by móc bez większego problemu podróżować po świecie, ale wkradanie się do wagonów towarowych nie było najlepszym wyjściem. Mimo to Tsume wysłuchał dalszych słów chłopaka by na odpowiedź odnośnie plemienia kiwnąć głową ze zrozumieniem. Wiadomym było że nie wszędzie sprawa wygląda tak samo, a przy okazji fajnie było się dowiedzieć jak wygląda sprawa szamaństwa w innym zakątku planety. Odnośnie trzymania się razem Tsume miał mieszane uczucia, ale nie mógł tak zostawić obcokrajowca, który orientował się w Japonii jeszcze gorzej niż on sam, więc kiwnął głową i powiedział.
-W porządku, w takim wypadku pytanie, czy idziemy od razu do motelu, czy wolisz się nieco rozejrzeć po okolicy. Z tego co widzę na mapie, to ta okolica jest pełna rożnych zabytków i atrakcji.
CO prawda Tsume wolał jak najszybciej wolałby znaleźć się w motelu by odpocząć po podróży i zjeść coś sycącego, ale skoro mają podróżować w dwójkę, to wypadało zapytac co woli Aital.

Ten mimo wszystko stanął jak wryty nie odzywając się ani słowem , przez co Tsume przypatrywał mu się przez dłuższy czas czekając na jego decyzję. Gdy po 10 minutach oczekiwania Aital nie dał znaku życia Tsume po prostu wzruszył ramionami i powiedział.
-Nie to nie, ja stąd spadam
Po czym ruszył wraz ze swoim duchem stróżem wgłąb centrum Shinjuku

z.t.
Przez ponad miesiąc oczekiwałam na odpis, nie zastając go postanowiłam zedytowac post i wynieść się z tematu}
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości