Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

#1
Imiona postaci: Anna
Pseudonim: Amro
Nazwisko: Matwiejewna Rozanowa
Data urodzenia: 21 lutego 1988 roku.
Płeć: Kobieta
Wzrost: 180 centymetry
Waga: 63 kilogramy
Grupa: Szaman
 
Wygląd: Amro to kobieta o bardzo chłopięcej twarzy. Tą cechę potęgują jej krótko ścięte włosy o kolorze ciemnego blondu, które wraz z błękitnymi oczyma nie dają Annie ukryć jej wschodnioeuropejskiego pochodzenia. Zadarty nos, cienkie usta i nieco zapadające się poliki nie komponują się ze sobą w nic, co większość społeczeństwa mogła nazwać by ładnym. Tym bardziej, że Amro nigdy nie próbuje ukrywać tego pod makijażem.
Jest wysoka, ale nie postawna, a jej figurę można oddać prawie idealnie, mając pod ręką ołówek i linijkę. Biodra ledwie zarysowane, a w istnienie swoich piersi już dawno przestała wierzyć. Nie żeby ją to obchodziło.
Ubiera się zwykle klasycznie, choć niezgodnie ze standardami dla swojej płci. W białe koszule, marynarki, czasem płaszcze o stonowanych kolorach – ciemnogranatowy, brązowy. Rzadko czarny, ponieważ kojarzy się jej z pogrzebami. Do tego nieodłącznie muszkę lub krawat. Spodnie; tylko legendy mówią, że kiedyś wyszła do ludzi w spódnicy. Choć, zdawałoby się, zbyt elegancki, jest to jak najbardziej jej strój codzienny.

Charakter: Amro jest osobą ciekawą świata, która nie potrafi spędzać życia na ciągłym powtarzaniu tego samego. Bardzo szybko się nudzi. Tak szybko, że gdy była mała rodzice profilaktycznie zabrali ją do lekarza w tej sprawie. Potrafi sobie poradzić, choć jej definicja "radzenia sobie" u kogoś innego podpadała by o balansowanie na linie nad kanionem wypełnionym krokodylami i aligatorami. Choć w sumie to jedno i to samo, bo Anna nie potrafi odróżnić ich od siebie. Ale je lubi. Stwarzają okazję do nacieszenia się adrenaliną we krwi. Zagrożenia, wyzwania, nowe miejsca i możliwości – te rzeczy kochała najbardziej. Swego czasu grała w gry PBF i bardzo nie lubiła w nich opisywać charakteru swoich postaci, dlatego pisała jakieś bzdury, by tylko przejść do historii, którą pisało jej się znacznie lepiej.
Ducha traktuje jako ciekawego towarzysza, który pokazał jej bardzo ciekawy cel do zrealizowania. I tylko tyle. Niewiele przejmuje się jego zdaniem i nie traktuje go poważnie. Dla niej duch jest tylko źródłem zabawy i towarzystwa. Nie wiąże ich żadna emocjonalna więź.

Historia: Nawet największe miasto w kraju potrafi być na prawdę nudne, gdy urodzisz się dziewczyną z klasy średniej gdzieś w Rosji. I chociaż by to była Moskwa, jak w tym przypadku, nadal będziesz z dnia na dzień mijać te same postkomunistyczne kamienice, w których cegły już dawno zdążyłaś policzyć. Te same drogi, których renowację zapowiadała już caryca Katarzyna... Te same twarze, patrzące wrogo na każdy aspekt twojej odmienności. Mogliby chociaż rzucić jakimś niezbyt mądrym tekstem – myślisz sobie – przynajmniej by coś się działo. Nic dziwnego, że po osiemnastu latach wegetacji pierwsze, co chciałabyś zrobić, to uciec w świat, szukając rozrywki. Tak też zrobiła Anna.
Którego dnia od wyjazdu, nawet nie liczyła którego, zdarzyło jej się podróżować koleją transsyberyjską. Nie było to jednak tak ciekawe, jak opowiadali o tym w Internecie. Większość czasu mijało na wtapianiu znudzonego wzroku w okno pociągu. Miała już dość i to był impuls do wstania w jednej chwili i pociągnięcia za hamulec awaryjny. Nim załoga zorientowała się o co chodzi, Amro ze swoim skromnym bagażem już wysiadła w samym środku pustkowia. Pierwsza myśl: co jest za tym pagórkiem, co zasłaniał widok od ostatnich dwudziestu minut jazdy? Druga myśl: co jest za następnym? Piątej myśli nie dokończyła, bo tuż przy niej pojawił się znienacka podstarzały Mongoł, wrzeszcząc coś po buriacku.
Ocknęła się w drewnianej chacie. Ogień trzaskał w palenisku, a starzec właśnie rozpalał kadzidła. Nie mówił ani po rosyjsku, ani po angielsku, lecz zainteresował Annę na tyle, by cierpliwie siedziała tam, próbując rozszyfrować gestykulacje Mongoła. Ostatecznie nic z tego stukania w głowę i powolnego wymachiwania palcami nie zrozumiała, poza tym, że czegoś od niej chciał, a to ją intrygowało. Co mógł chcieć siwy facet z głuszy? To było silniejsze od niej, musiała zostać. Gdzie? Jak się okazało, w mongolskiej osadzie. Znajdowało się w niej dosłownie kilka chatek na krzyż. Wyglądały na tanie, ale solidne. Szczególnie, że stały nieugięte, mimo iż na wszystkich widoczne były osmalenia i ślady popiołu, które wskazywały, że kiedyś zdarzył się niemały pożar. Mieszkało tam kilka rodzin. Łącznie dwadzieścia siedem osób, nie licząc Anny i starca. Głównie kobiety z dziećmi.
Z każdym dniem spędzonym w dwudziestosiedmioosobowej wiosce Amro była coraz bardziej ciekawa, do czego stary Mongoł zmierza. Wymyślał dla niej coraz to inne, nierzadko absurdalnie z jej punktu widzenia, zadania. Często nie należały one do najłatwiejszych, ale Anna trwała nadal w postanowieniu, że dowie się, jakie są zamiary tego człowieka. Ku jej rozczarowaniu, nauczenie się ich języka – co zajęło zdecydowanie za dużo czasu – w niczym nie pomogło. Ani starzec, ani dwadzieścia siedem innych mieszkańców osady nie wyczerpało ciekawości młodej Rosjanki. Mimo braku odpowiedzi na swoje pytania, Amro została tam jeszcze kilka tygodni. Ostatecznie było to miejsce, w którym zabawiła najdłużej po opuszczeniu Moskwy. Z czasem pozwolono jej nawet wziąć dwururkę i zapolować w dziczy. Później również wysyłano ją konno po zapasy, których wioska nie mogła zapewnić sobie sama, do oddalonej o wiele kilometrów innej wioski, tylko że – dla odmiany – ta zawierała trochę cywilizacji i wszelkie owoce globalizacji, takie jak zasięg komórkowy i McDonald's. Swoją drogą, zapasy były to bardzo małe. Ewidentnie miały starczyć tylko dla starca i Anny. Najwyraźniej każdy tam miał dbać o siebie.
Tygodnie mijały. O dziwo, mieszkając w takiej dziurze miała wystarczająco rozrywek, by nie wskoczyć do najbliższego pociągu po dwóch dniach. Jedyną rzeczą, która faktycznie się Annie nie podobała, była medytacja. Lecz i to miało swoje plusy, wszak mogła w ten sposób nadrobić swoje osiem godzin snu, mimo wymuszanego na niej wstawania o wschodzie słońca.
Jednak czekanie się nie opłaciło. Pewnego dnia zastała starca w jego chacie, na łóżku. Martwego. Wtedy myślała, że tym samym Mongoł zaniósł swoją tajemnicę do grobu. Nic tu już było po niej. Nie lubiła pogrzebów. Zaraz po tym niewesołym odkryciu zabrała konia, na którym udawała się do sąsiedniej wioski i opuściła to miejsce, nie żegnając się z nikim. Nikt też nie wyszedł jej na pożegnanie. Na miejscu konia sprzedała, a za zarobione pieniądze kupiła bilet do najbliższego dużego miasta. Nadszedł znowu ten moment, w którym musiała siedzieć i wbijać swój wzrok w pustkowie za oknem pociągu. Ale ta kolej nie prowadziła główną trasą, właściwie biegła przez tereny bardzo znajome. A tuż za jednym pagórkiem w oddali, tym, o którym nie zdążyła pomyśleć zauważyła mały kopiec, porośnięty trawą. Za nim kolejny. I jeszcze jeden. Dziki, mały cmentarz. A grobów było... Dwadzieścia siedem.
Długo jej zajęło zanalizowanie tego, co zobaczyła. Potem zaczęła składać w całość słowa starca, które dawniej wydawały się nie mieć sensu. Może jednak to nie było ględzenie z demencji. A więc... Duchy, hę? Tak, to się potwierdziło, gdy tylko dotarła do pełnoprawnej cywilizacji i zdała sobie sprawę, że ludzi jest więcej niż powinno. I nie tylko.
A więc... Duchy, hę? Nie mogła się oprzeć, by obrać sobie jednego za towarzysza podróży. Ale to by było głupie, gdyby towarzyszyć miał jej duch jakiegoś Rosjanina. Jak by tak miało być, to pewnie ustawiłaby się w kolejce za praniem. Nie, tak to wyglądać nie mogło. To musiał być ktoś ciekawy – ktoś godny podróżowania wraz z Anną. Ten ktoś, kogo szukała, znalazł się w najmniej oczekiwanym miejscu. Właściwie sama Amro nie spodziewała się, że kiedyś trafi w podobne miejsce, ale akurat tam coś ją ciągnęło. Był to najzwyczajniejszy kościół w jakiejś wiosce w środku Polski. Rzeczą, która odróżniała go od reszty, była bogata kolekcja przedmiotów o wartości historycznej. Nikt nie zwracał uwagi na przypadkową zwiedzającą. Chyba przywykli do podobnych wizyt. Wśród średniowiecznych obrazów wyróżniał się jeden eksponat, który nie był na płótnie. Lustro. Mętne, pęknięte lustro w starej oprawie. Właściwie, nic ciekawego, gdyby w ostatniej chwili nie usłyszała zza pleców "zabierz to". Nikogo w okół nie było.
Zabawnie było patrzeć z okolicznego pagórka, jak tam w dole podenerwowani duchowni latali w te i wewte, podczas gdy przedmiot, jakiego szukali znajdował się tuż pod ich nosami. Amro miała już odmawiać "lustereczko, lustereczko", gdy tajemniczy zleceniodawca raczył się pojawić. Choć bardziej odpowiednim stwierdzeniem byłoby to, że się wyłonił. Skąd? Z lustra, a jakże! Przedstawił swoją sytuację [odsyłam do KD] i zaproponował Annie ofertę nie do odrzucenia. Nie mogła skleić zdania z ekscytacji wizją niezwykłej przygody, którą właśnie zaczynała wraz ze swoim własnym duchem! Skleiła tylko entuzjastyczną zgodę i ruszyła w świat razem z nim. Gdzie? – spytał. Do Rzymu – odpowiedziała.
Nieszczęśliwie nic ciekawego z duchem się nie stało we włoskiej stolicy, więc trzeba było zająć się czym innym. W końcu jednak pomysły się wyczerpały i jedyne, co zostało, by nie wpaść w powtarzalność, to udanie się do Tokyo, na Turniej Szamanów! Brzmi ciekawie.

Informacje dodatkowe:
» Pseudonim Amro jest rozpoznawalny na wielu chanach i kilku społecznościach z płytszej warstwy sieci. Od czasu do czasu pojawiał się również w Deep Webie.
» Przemyciła broń ze wschodniej Rosji do Japonii prawie bez żadnych środków ostrożności, co oznacza, że zawdzięcza swoją wolność czystemu szczęściu.
» Zarabia różnie. Rzadko zagrzewa gdzieś miejsce.
» Przez dłuższy czas pracowała jako kurier w Tokyo, ale z czasem i to jej się znudziło.
» Ignoruje większość dawanych jej rad, a te, pochodzące od jej ducha, interpretuje jako niebywałe żarty.
» Wynajmuje pokój na obrzeżach Tokyo.
» Nie mówi po japońsku, za to nawet dobrze zna angielski i buriacki.
» Ma podstawową wiedzę na temat jeździectwa i łowiectwa.

 
Ekwipunek: Pistolet półautomatyczny SIG Pro SPC 2022 wraz z amunicją dziewięć milimetrów. Bez zezwolenia na posiadanie.
Scyzoryk.
Smartphone z Androidem poprzedniej generacji.
Dokumenty (paszport, dowód osobisty, rosyjskie prawo jazdy)
Karta debetowa o bardzo ruchomym saldzie.
Klucze do mieszkania.
Medium.

Karta Ducha: Pan Twardowski
Barwa furyoku: Słoneczny #FFFF333
Atuty:  
» Szybkość I
» Wytrzymałość I
» Broń dystansowa I
Odpowiedz
#2
Akcept
jeszcze post pod KP
[Obrazek: 7S4CB30.png]
Odpowiedz
#3
Zmiany w wyglądzie: Brak.
Zmiany w charakterze: Nadal taka sama.
Postęp fabularny:
» Żaden.

Ważne osoby:
» Poznała wiele osób, jednak żadnego nie pamięta z imienia. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek ją kojarzył, jednak nie jest to wykluczone.

Ekwipunek:
Pistolet półautomatyczny SIG Pro SPC 2022 wraz z amunicją dziewięć milimetrów. Bez zezwolenia na posiadanie.
Scyzoryk.
Smartphone z Androidem poprzedniej generacji.
Dokumenty (paszport, dowód osobisty, rosyjskie prawo jazdy)
Karta debetowa o bardzo ruchomym saldzie.
Klucze do mieszkania.
Medium.

Karty Ducha:
» Pan Twardowski

Atuty:
» Szybkość I
» Wytrzymałość I
» Broń dystansowa I

Umiejętności:
» Jedność

Pole dodatkowe: Przyjmę każdy wątek, który nie jest łzogennym dramatem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości